COVID-19 i jego wpływ na branżę weterynaryjną
Jak się przed tym wszystkim uchronić?
Należy dokonać dogłębnej analizy finansowej w prowadzonym przez nas ZLZ i zastanowić się, z których wydatków w pierwszej kolejności moglibyśmy zrezygnować. Ostrożnie podchodzić do inwestycji w tym czasie. Uregulować wszystkie dotychczasowe długi i zobowiązania finansowe. Stworzyć fundusz ratunkowy, który zabezpieczy naszą firmę na czas kryzysu. Rozwiązania te wydają się bardzo proste, ale mają jedną podstawową wadę: odnoszą się do osób z bardzo dużym kapitałem.
W praktyce do garstki pracodawców, którzy istnieją na rynku już dostatecznie długo i mają stałą pulę pacjentów. Ceny usług weterynaryjnych w Polsce są cały czas stosunkowo niskie w stosunku do kosztów pośrednich prowadzenia działalności weterynaryjnej, co wielu małym gabinetom może uniemożliwić wytworzenie odpowiednio dużej poduszki finansowej. Większość też nowe inwestycje w gabinecie, np. zakup nowego aparatu USG kredytuje w formie leasingu, zatem nie jest w stanie przez dłuższy czas odkładać dodatkowych środków na fundusz kryzysowy.
Ponadto w chwili publikacji tego tekstu prawdopodobnie dla części lekarzy weterynarii będzie już za późno na działania, gdyż sporo z nas już ma kłopoty finansowe lub utraciło pracę. Zgodnie z raportem Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce i Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH na czwarty kwartał 2019 roku tylko 5,5% gospodarstw domowych deklaruje, że sporo oszczędza (23). W badaniu przeprowadzonym przez zespół Vetnolimits w 2019 roku tylko 14% lekarzy weterynarii w Polsce uważa, że ma satysfakcjonującą sytuację finansową.
[...]którzy są subskrybentami naszego portalu.
i ciesz się dostępem do bazy merytorycznej wiedzy!
Mogą zainteresować Cię również
POSTĘPOWANIA
w weterynarii





