Wszystko czego tak naprawdę potrzebujemy jest w nas! – rozmowa z lek. wet. Anną Skwarek @vet_insta #vetlife - Vetkompleksowo - serwis Weterynarii w Praktyce

Wszystko czego tak naprawdę potrzebujemy jest w nas! – rozmowa z lek. wet. Anną Skwarek @vet_insta #vetlife

fot. dzięki uprzejmości A. Skawrek

Lek. wet. Anna Skwarek choć dopiero co zaczęła swoją pierwszą pracę w Szwecji, ma już spore doświadczenie praktyczne zdobyte podczas praktyk w klinikach na terenie całej Europy. W swojej podróży przystanęła tylko na chwilę, aby w tym roku odebrać dyplom na Wydziale Medycyny Weterynaryjnej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Część z Was kojarzy ją z instagramowego profilu @vet_insta, gdzie mówi otwarcie o wyzwaniach jakie stoją przed młodym lekarzem weterynarii (#dylematymłodywet), ale także o pasji jaką jest dla niej leczenie zwierząt egzotycznych, zarażając nią przy okazji innych (#egzotycznywtorek). Obecnie planuje rozwój swojego projektu w ramach strony internetowej, gdzie z pewnością zobaczycie jeszcze nie raz jak z międzynarodowej perspektywy odkrywa nowe punkty widzenia na weterynarię.

Każdemu droga z medycyną splata się w nieco inny sposób. Jak było w Twoim przypadku? Co spowodowało, że wybrałaś medycynę weterynaryjną?

Szybko zorientowałam się, że chcę być lekarzem. W liceum myślałam jednak w szczególności o medycynie ludzkiej, fascynowałam mnie perspektywa zastania lekarzem wojskowym. Plan nie wypalił. W międzyczasie zdobyłam licencjat z biotechnologii. Moja praca realizowana na Katedrze Biochemii była poświęcona aplikacyjnemu wykorzystaniu komórek macierzystych w tworzeniu substytutów skóry. Napisałam ją pod opieką pracowników Zakładu Tkanek Zwierzęcych na UMK. Następnym krokiem byłyby badania i hodowla tkanek. Zorientowałam się jednak, że praca w laboratorium totalnie nie jest skrojona na miarę mojego charakteru.

Zaczęłam rozglądać się za alternatywami skoro nie mogłam zostać lekarzem wojskowym, a w roli przyszłego naukowca nie czułam się komfortowo. I tak na horyzoncie pojawiła się weterynaria. Kiedy zaczęłam czytać o tym kierunku wydawał mi się taką bardziej kolorową i pociągającą siostrą medycyny ludzkiej. Po pierwszych zajęciach na prosektorium i wykładach z anatomii – przepadłam. Wiedziałam już, że weterynaria to coś czym chcę się zajmować. Zdania nie zmieniałam ani razu przez blisko 6 lat studiów, ani teraz stawiając pierwsze kroki jako klinicysta. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że weterynaria była o wiele lepszym wyborem niż lekarski.

Jako studentka aktywnie działałałaś w IVSA Olsztyn. Jakie możliwości otworzyła przed Tobą ta współpraca?

IVSA, czyli Międzynarodowe Stowarzyszenie Studentów Weterynarii to organizacja studencka, z którą związałam się na 2 roku studiów. A zaczęłam od razu od dołączenia do Zarządu. Muszę też przyznać, że przede wszystkim lubiłam typ studentów jakich przyciąga IVSA. Z reguły jest to typ tych szukających wrażeń i dość śmiało patrzących w przyszłość ludzi. Tych, którzy nie boją się wypełznąć na moment z podręczników. Dla mnie była to niewątpliwie dobra odskocznia, ponieważ mocno przejmowałam się swoją średnią i stypendiami.

Jeśli chodzi o możliwości to przez rok miałam okazję działać jako nasz Social Media Manager. Świetna była też wymiana z IVSA Toulouse (Francja). Miałyśmy okazję nawiązać znajomości z francuskimi studentami, jak zorganizowane są studia, zobaczyć jak wygląda hodowla bydła Blonde d’Aquitaine, posmakować francuskich serów i… jak się pewnie domyślacie wiele więcej. Zawsze zachęcam do angażowania się w działalność IVSA. Jest to też świetna alternatywa wyjazdu dla tych studentów, którzy trochę bardziej obawiają się samotnego wyjazdu w nieznane na kilka miesięcy.

Komentarze

Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z naszych stron internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących plików cookies oznacza, że zgadzacie się Państwo na umieszczenie ich w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.