Lek. wet. Klaudia Chrząszcz ‒ Nie boję się popełniać błędów #weterynarzwspódnicy - Vetkompleksowo - serwis Weterynarii w Praktyce

Lek. wet. Klaudia Chrząszcz ‒ Nie boję się popełniać błędów #weterynarzwspódnicy

klaudia chrząszcz
fot. dzięki uprzejmości K. Chrząszcz
Lek. wet. Klaudia Chrząszcz jest tegoroczną absolwentką Wydziału Medycyny Weterynaryjnej we Wrocławiu. Prowadzi bloga i instagrama “Weterynarz w spódnicy” gdzie dzieli się swoją weterynaryjną codziennością i pasją do zwierząt z innymi. W spektrum jej zainteresowań znajduje się medycyna i biologia zwierząt egzotycznych i dzikich. Jest właścicielką dwóch szynszyli Czikity i Seniority uratowanych z fermy oraz ślimaka afrykańskiego Gacusia. W wolnych chwilach lubi spędzać czas na pomocy w Ośrodkach dla dzikich zwierząt gdzie zgłębia tajniki opieki nad różnymi gatunkami. Bywa również zastępczą mamą dla piskląt i podlotów, opiekuje się słabymi nietoperzami i innymi dziwnymi stworami. Lubi przygody i nie boi się nowych wyzwań.

Internet poznał Cię jako “Weterynarza w spódnicy”. Skąd pomysł na założenie bloga?

Pomysł na założenie bloga pojawił się zaraz po uzyskaniu informacji o przyjęciu na wymarzone studia weterynaryjne ‒ latem 2015 roku. Byłam wtedy mocno rozemocjonowana i przekopywałam internet, aby dowiedzieć się czegoś o studiowaniu z perspektywy studenta weterynarii. Niestety nie znalazłam satysfakcjonujących informacji, ponieważ nikt wtedy nie słyszał o tzw. studygramach, a istniejące blogi opowiadały o perspektywie studiów na innych wydziałach weterynarii. W związku z tym wszystko było dla mnie nowe, nieprzewidywalne i musiałam uczyć się na własnych błędach, przeżywać wzloty i upadki. To normalna kolej studiowania, ale czy nie byłoby fajnie posłuchać kogoś kto już przez to przeszedł?

W ten oto sposób narodził się pomysł założenia bloga. Chciałam dzielić się z innymi dobrą energią, przeżyciami oraz pokazać jak naprawdę wyglądają studia od środka, i że wcale nie jest tak źle jak mówią inni. Zawsze istniała alternatywa, że gdyby nikt nie chciał tego czytać, to miałabym dobrą pamiątkę na przyszłość. Ostatecznie blog okazał się strzałem w dziesiątkę, chociaż nie wszyscy pochwalali moją aktywność i spotkałam się również ze słowami krytyki. Na szczęście z czasem nabrałam do tego dystansu i do dziś kieruję się myślą, że nie wszystkich zdołam zadowolić, a najważniejsze jest bycie sobą i postępowanie zgodnie z własnym sumieniem.

Na blogu nie pojawiają się posty od marca 2020, ale za to wciąż jesteś aktywna na instagramie. Czy to łatwiejsze medium?

Instagram daje większe możliwości i pozwala dotrzeć do szerszego grona odbiorców, co jest ważne przede wszystkim w przypadku tworzenia treści edukacyjnych kierowanych do opiekunów zwierząt. W instagramie cenię sobie również bardziej bezpośredni kontakt z odbiorcą. Na blogu to były tylko nicki, a tutaj widzę prawdziwych ludzi z krwi i kości, których mogę bliżej poznać i czegoś się o nich dowiedzieć. Ma to zarówno swoje plusy, jak i minusy. Bardzo lubię obserwować rozwój osób, które pisały do mnie jeszcze w liceum i marzyły o studiach weterynaryjnych. Po czasie widzę, że w końcu udaje im się osiągnąć swój cel. Czasami rozwiewam ich obawy i staram się uspokoić, bo wizja studiów i przeprowadzki do nowego miasta jest dla nich straszna. Doskonale ich rozumiem, bo przecież sama przez to przechodziłam. Minusem jest natomiast próba wyłudzenia konsultacji weterynaryjnej przez internet i prośba o diagnozę na podstawie zdjęcia. To jest zdecydowanie czarna strona weterynaryjnych social mediów.

Planujesz powrót na bloga?

Mam pewne plany, ale zobaczymy co z tego wyniknie. Teraz chcę się skupić bardziej na działalności edukacyjnej dla opiekunów zwierząt. Jest to dla mnie szczególnie istotne, ponieważ ze świadomym właścicielem lepiej się współpracuje, a przecież wszyscy jesteśmy w tej samej drużynie i zależy nam na dobru zwierząt. Dzięki zwiększeniu świadomości wśród opiekunów oszczędzamy czas na tłumaczenie kwestii utrzymania i żywienia zwierząt w trakcie wizyty. Zagadnienia te są niezwykle istotne zwłaszcza z perspektywy hodowli zwierząt egzotycznych, w której najczęściej popełniane są błędy wpływające na późniejsze zdrowie zwierząt. Liczę na zaszczepienie we właścicielach dobrych nawyków i przyzwyczajeń, co miejmy nadzieję zaowocuje na przyszłość i wpłynie pozytywnie na jakość życia ich pupili.

Czy spotkałaś się kiedyś z tym, że ktoś na uczelni mówił o Twoim blogu?

Tak, dosyć często się z tym spotykałam, zwłaszcza w momencie rozpoczęcia roku i powitania w murach uczelni świeżo upieczonych studentów, którzy wybrali ten konkretny wydział kierując się moimi wpisami na blogu. Zawsze dużym zaskoczeniem były dla mnie sytuacje gdy ktoś zaczepiał mnie na schodach i pytał czy to ja prowadzę bloga? Na początku zależało mi na zachowaniu anonimowości, bo wbrew pozorom nie jestem osobą, która lubi wychodzić przed szereg. Z czasem jednak ludzie zaczęli kojarzyć mnie z blogiem i stwierdziłam, że nie ma co się dłużej ukrywać. Kiedyś zostałam zaproszona do biura rekrutacji, bo jak się okazuje mój blog był jedną ze stron z której kandydaci najczęściej kierowali się na stronę rekrutacji uczelni. To było dziwne uczucie wiedzieć, że ktoś z uczelni wie o istnieniu mojego bloga.

Komentarze

Nasze strony wykorzystują pliki cookies. Korzystanie z naszych stron internetowych bez zmiany ustawień przeglądarki dotyczących plików cookies oznacza, że zgadzacie się Państwo na umieszczenie ich w Państwa urządzeniu końcowym. Więcej szczegółów w Polityce prywatności.