Nowa era parazytologii - Vetkompleksowo – serwis dla lekarzy weterynarii

Wyszukaj w serwisie

Nowa era parazytologii

Nowa era parazytologii. Dlaczego wiosna 2026 nie przypomina tej sprzed lat?

Jeszcze kilkanaście lat temu kalendarz aktywności kleszczy w Polsce był dla lekarzy weterynarii niezwykle przewidywalny. Pierwsze przypadki chorób odkleszczowych pojawiały się zazwyczaj wraz z nadejściem stabilnej, ciepłej wiosny. Następnie szczyt zachorowań przypadał na miesiące letnie oraz wczesną jesień. Niemniej jednak dzisiejsza rzeczywistość kliniczna drastycznie odbiega od tych historycznych schematów. Obecnie lekarze weterynarii muszą mierzyć się z zupełnie nowym modelem epidemiologicznym. Wynika on bezpośrednio z postępujących zmian klimatycznych oraz transformacji środowiska życia naszych pacjentów.

W ramach najnowszej sondy eksperckiej, poprosiliśmy uznanych specjalistów o analizę tych zjawisk. Swoimi spostrzeżeniami podzielili się dr hab. n. wet. Łukasz Adaszek, dr n. wet. Klaudiusz Szczepaniak oraz lek. wet. Weronika Hildebrand. Eksperci zgodnie potwierdzają, że wiosna 2026 roku stawia przed medycyną weterynaryjną wyzwania, o których dekadę temu nikt nie myślał. W konsekwencji dotychczasowe doświadczenia kliniczne wymagają gruntownej rewizji. Właśnie dlatego tak ważne jest zrozumienie mechanizmów, które napędzają tę niebezpieczną ewolucję chorób transmisyjnych.

Koniec sezonowości kleszczy i fenomen miejskich wysp ciepła

Jedną z najbardziej widocznych zmian jest niemal całkowity zanik klasycznego „sezonu kleszczowego”. Łagodne zimy oraz długie okresy dodatnich temperatur sprawiły, że pajęczaki pozostają aktywne właściwie przez cały rok. Dr n. wet. Klaudiusz Szczepaniak zwraca uwagę, że gatunki takie jak Ixodes ricinus czy Dermacentor reticulatus żerują przy każdej temperaturze powyżej 5-8°C. Z tego powodu przypadki babeszjozy w środku stycznia przestały być dla klinicystów zaskoczeniem. Zatem pojęcie „okresu bezkleszczowego” w dzisiejszych realiach klimatycznych praktycznie przestało istnieć w polskiej geografii.

Dodatkowo proces urbanizacji stworzył kleszczom idealne warunki do bytowania w samym sercu aglomeracji. Miasta generują tak zwane wyspy ciepła, gdzie średnie temperatury dobowe są znacznie wyższe niż na terenach wiejskich. W rezultacie populacje kleszczy świetnie zaadaptowały się do parków, skwerów, a nawet przydomowych ogródków. Warto zauważyć, że kleszcz łąkowy wykazuje obecnie ogromną tolerancję termiczną i kolonizuje strefy śródmiejskie. W konsekwencji nawet zwierzęta rzadko opuszczające miasto znajdują się w grupie wysokiego ryzyka. Ryzyko inwazji nie jest już zatem domeną wyłącznie lasów i nieużytków.

Ekspansja kleszczy i upadek „granicy Wisły”

Kolejnym kluczowym aspektem jest gwałtowne poszerzenie zasięgu geograficznego groźnych gatunków pajęczaków. Lek. wet. Weronika Hildebrand przypomina, że jeszcze kilkanaście lat temu za umowną granicę występowania Dermacentor reticulatus uznawano linię Wisły. W praktyce oznaczało to, że w zachodniej Polsce babeszjoza była chorobą niemal niespotykaną bez historii podróży na wschód. Niemniej jednak badania epidemiologiczne z ostatnich lat dowiodły całkowitego upadku tej teorii. Obecnie kleszcz ten oraz przenoszone przez niego pierwotniaki są powszechne w całym kraju, włącznie z województwami zachodnimi.

Ta terytorialna ekspansja bezpośrednio przekłada się na wzrost liczby diagnozowanych przypadków klinicznych. Co więcej, w wielu regionach obserwuje się obecnie współwystępowanie różnych gatunków kleszczy na tym samym obszarze. Zjawisko to potęguje ryzyko wystąpienia zakażeń mieszanych, które charakteryzują się bardzo „nieksiążkowym” obrazem pacjenta. W związku z tym lekarz weterynarii musi wykazać się większą czujnością diagnostyczną niż kiedykolwiek wcześniej. Dziś pies z gorączką i apatią po zimowym spacerze zawsze powinien być brany pod uwagę jako potencjalny pacjent z babeszjozą.

Mobilność pacjentów i zagrożenia egzotyczne

Zmienność epidemiologiczna wynika również z ogromnej mobilności współczesnych właścicieli zwierząt. Coraz częściej podróżują oni ze swoimi pupilami do krajów endemicznych dla chorób dotychczas uznawanych za egzotyczne. Dr hab. n. wet. Łukasz Adaszek podkreśla, że wspólne wakacje w basenie Morza Śródziemnego mogą skutkować zawleczeniem nowych patogenów. Przykładem takich jednostek są chociażby hepatozoonoza czy inwazje Babesia gibsoni. Ponadto ruchy migracyjne ludności również sprzyjają przemieszczaniu się zakażonych zwierząt oraz kleszczy reprezentujących gatunki obce dla naszej rodzimej fauny.

Warto również wspomnieć o postępie, jaki dokonał się w zakresie diagnostyki laboratoryjnej. Dzięki powszechnemu dostępowi do nowoczesnych metod biologii molekularnej, takich jak PCR, rozpoznajemy dziś infekcje, które dawniej pozostawały nieuchwytne. Z jednej strony widzimy zatem rzeczywisty wzrost liczby zachorowań. Z drugiej strony potrafimy znacznie lepiej identyfikować infekcje subkliniczne, szczególnie u kotów. Właśnie u tego gatunku klinicznie najbardziej widoczna jest obecnie większa ekspozycja na patogeny, mimo często bezobjawowego przebiegu zakażenia.

Nowoczesna profilaktyka i walka z opornością

W obliczu tak dynamicznych zmian tradycyjne podejście do ochrony zwierząt staje się niewystarczające. Eksperci zgodnie wskazują na konieczność stosowania profilaktyki całorocznej zamiast doraźnej. Istotnym przełomem w tym zakresie było wprowadzenie leków nowej generacji z grupy izoksazolin. Substancje te działają systemowo i charakteryzują się wysoką szybkością zabijania kleszczy po rozpoczęciu żerowania. W konsekwencji znacząco ograniczają one transmisję patogenów nawet w okresach ekstremalnej aktywności pasożytów. Jednocześnie lekarze muszą monitorować narastające zjawisko oporności pajęczaków na niektóre starsze preparaty.

Szczególną uwagę należy poświęcić pacjentom z potencjalnie obniżoną odpornością, na przykład zwierzętom onkologicznym. Wbrew krążącym mitom, takie osobniki powinny być chronione wyjątkowo rygorystycznie. Przebieg chorób odkleszczowych jest u nich zazwyczaj znacznie cięższy, co może zniweczyć efekty dotychczasowego leczenia. Podsumowując, walka z kleszczami w 2026 roku to nie tylko kwestia wyboru preparatu, ale przede wszystkim świadomego zarządzania ryzykiem. Edukacja właściciela oraz regularna profilaktyka oparta na dowodach naukowych to obecnie jedyne skuteczne narzędzia w rękach lekarza weterynarii.

Pełną treść komentarzy eksperckich oraz szczegółowe dane epidemiologiczne znajdziesz w pełnej publikacji: Sonda: Kleszcze w nowej rzeczywistości klimatycznej

121
ALGORYTMY
POSTĘPOWANIA
w weterynarii
Poznaj nasze serwisy