Między gabinetem, laboratorium i pracownią artystyczną − o pracy, nauce i pasji − rozmowa z dr n. wet. Agnieszką Lachowicz-Wolak
Jak Pani zdaniem zmieniło się podejście do zdrowia jamy ustnej u psów i kotów na przestrzeni ostatnich lat?
W ostatnim czasie obserwujemy zdecydowany, choć wciąż niepełny, postęp w podejściu do stomatologii weterynaryjnej – zarówno wśród lekarzy, jak i właścicieli zwierząt.
Z perspektywy lekarzy weterynarii stomatologia przez długi czas była traktowana jako temat „przy okazji”, a zabiegi w jamie ustnej były nierzadko bagatelizowane. Nadal zdarza się, że problemy stomatologiczne są spychane na dalszy plan względem innych, bardziej „widocznych” schorzeń. Trzeba jednak podkreślić, że coraz więcej młodych lekarzy dostrzega, jak ogromne znaczenie dla zdrowia ogólnego ma stan jamy ustnej. Edukacja w tym zakresie systematycznie się rozwija, a w wielu gabinetach stomatologia weterynaryjna zyskuje należne jej miejsce – jako pełnoprawna i wymagająca dziedzina, a nie tylko dodatek do innych usług.
Jeśli chodzi o właścicieli – tu również widzę zmiany, choć nadal pokutuje wiele mitów. Wciąż często słyszę, że „nieprzyjemny zapach z pyska to normalne u psa”, „przecież je, więc nie może go boleć” albo pytania w rodzaju: „to psu trzeba myć zęby?!”. Na szczęście świadomość rośnie – coraz więcej opiekunów rozumie, że choroby jamy ustnej to nie tylko kwestia estetyki, ale realne źródło cierpienia i zagrożenia dla zdrowia.
Cały czas mam w pamięci mojego pacjenta − jedenastoletniego maltańczyka, który przez kilka miesięcy chodził z wyraźnie zgiętym grzbietem i niemal codziennie miał drżenia kończyn. Właścicielka [...]
Mogą zainteresować Cię również
POSTĘPOWANIA
w weterynarii





