Własna praktyka weterynaryjna – wyobrażenia a rzeczywistość – cz. II
Napiszmy o nich, o pieniądzach właśnie
Nie ma co zakłamywać rzeczywistości, większość działań podejmujemy intuicyjnie i nie jest to żaden powód do wstydu czy dyskomfortu. To doskonała trampolina do strategicznego odbicia się w stronę zaplanowanego rozwoju i polepszenia wyników finansowych. W naszej ocenie to jedyny właściwy ogląd tej sprawy.
Zacznijmy od słońca i tęczy i złóżmy sobie gratulacje. Uruchomienie nowego biznesu i zbudowanie odnoszącej sukcesy praktyki w oparciu o niewielkie doświadczenie biznesowe to duże osiągnięcie. Warto zwrócić uwagę (i pamiętać) na przebrnięcie przez jedno z największych wyzwań finansowych związanych z posiadaniem lecznicy weterynaryjnej: tak, chodzi nam o samo rozpoczęcie działalności.
Jeśli marka i tożsamość praktyki są już ugruntowane, biznes działa na zasadzie toczącego się koła, a przychód rośnie rok do roku o akceptowalny wskaźnik. Bilansowanie przychodów i wydatków oraz osiąganie zysków jest stałym stresorem dla wszystkich właścicieli aktywnych lecznic, niezależnie od wielkości. Dziś zapewne nawet właściciel sieci czy kilku lecznic w różnych miejscowościach pyta częściej i więcej od właściciela pojedynczego gabinetu. Spróbujmy trafić z listą zagadnień, która spędzała i być może spędza po bieżącą noc sen z powiek.
Czy te pytania brzmią znajomo?
- Jak zgromadzić odpowiednią ilość zapasów? Według jakiego klucza podążać i skąd znać liczby?
- Jak i o czym rozmawiać z dostawcami?
[...]
którzy są subskrybentami naszego portalu.
i ciesz się dostępem do bazy merytorycznej wiedzy!
Mogą zainteresować Cię również
POSTĘPOWANIA
w weterynarii





