VETekspert, lek. wet. Klaudia Majcher: „Nie istnieje […] zbyt wiele zaburzeń prowadzących do takiego stanu skóry”
W ramach miesiąca tematycznego poświęconego zespołowi Cushinga na VETkompleksowo.pl, rozmawialiśmy z naszym VETekspertem, lek. wet. spec. chorób psów i kotów Klaudią Majcher.

Lek. wet. spec. chorób psów i kotów Klaudia Majcher – absolwentka Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie (2015 r.), ostatni rok studiów spędziła w Szkole Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
Ukończyła specjalizację z chorób psów i kotów na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu, szkolenia z zakresu dermatologii European School of Advanced Veterinary Studies (ESAVS) oraz kompleksową endokrynologiczną szkołę Summer School of Veterinary Endocrinology European Society of Veterinary Endocrinology (ESVE). Jest członkiem European Society of Veterinary Dermatology (ESVD) oraz European Society of Veterinary Endocrinology (ESVE).
Każdego roku uczestniczy w licznych krajowych i zagranicznych szkoleniach oraz konferencjach weterynaryjnych, jak również sama jest prelegentką na warsztatach i konferencjach. Jej ulubiony czas w roku to spotkania ze specjalistami w ramach ESVD-ECVD congress.
W firmie Dechra na co dzień zapewnia wsparcie merytoryczne dla lekarzy weterynarii. Prowadzi projekt cytologiczny, wdrażający lekarzy w podstawy tego badania oraz prowadzi konsultacje endokrynologiczne dla lekarzy weterynarii w zakresie chorób endokrynologicznych nadnerczy i tarczycy.
Pacjentów dermatologicznych (w tym cytologia, otologia) oraz endokrynologicznych (nadnercza, tarczyca) przyjmuje w Animal Care Center Wilanów w Warszawie, natomiast w Przychodni Dermawet wykonuje badanie słuchu BAER oraz konsultacje endokrynologiczne.
Jest tłumaczem wielu artykułów weterynaryjnych i znanych podręczników, m.in. „Canine and Feline Skin Cytology” Francesco Albanese czy „Differential Diagnosis in Small Animal Cytology: The Skin and Subcutis” Francesco Cian.
Prywatnie opiekunka suczki Frytki, fanka poprawnej polszczyzny, pięknych aut, RPG i muzyki rockowej.
Zespół Cushinga może manifestować się zmianami w wielu układach organizmu. Które objawy są Pani zdaniem najbardziej charakterystyczne, a które najczęściej prowadzą lekarzy na fałszywy trop diagnostyczny?
Zespół Cushinga, jak sama nazwa wskazuje, to zespół objawów klinicznych. Symptomy te wynikają z nadmiaru glikokortykosteroidów, zarówno tych produkowanych nadmiernie przez zwierzę (ZC spontaniczny, wymagający terapii medycznej), jak i podawanych zwierzęciu w postaci iniekcji, tabletek czy leków na skórę (ZC jatrogenny, ustępujący po odstawieniu leków). Z racji, że nie ma jednego objawu, który byłby patognomoniczny dla zespołu Cushinga, diagnostyka opiera się na zebraniu do „koszyczka” wielu symptomów, które mogą wskazywać na to zaburzenie oraz wykonanie testów endokrynologicznych, których wyniki będą sugestywne dla zespołu Cushinga. Im ich więcej, tym mamy większe prawdopodobieństwo obecności zaburzenia i postawienia prawidłowego rozpoznania. Jeśli chodzi o element, niebędący jednak do końca objawem, który moim zdaniem najczęściej zwodzi lekarzy w diagnostyce, to podwyższenie stężenia fosfatazy alkalicznej, która ma wiele izoform, a często błędnie i nadmiernie interpretowana jako „wysokie AP = zespół Cushinga”. Niestety, w testach endokrynologicznych można niejednokrotnie uzyskać wyniki fałszywie dodatnie w przypadku obecności innych zaburzeń, stąd jeśli lekarz uzna, że AP to wystarczający „objaw”, a test LDDST wyjdzie dodatni, to wprowadzenie leczenia może być błędem. Zawsze należy najpierw wykluczyć inne przyczyny objawów klinicznych występujących także przy Cushingu, w miarę możliwości wyleczyć stany zapalne organizmu (jak np. silna choroba przyzębia), a dopiero potem, przy obecności sugestywnych symptomów, wyników rutynowych badań laboratoryjnych, wykonywać testy endokrynologiczne. To od nas i od naszego prawidłowego wyboru pacjenta zależy ich czułość i swoistość. Z drugiej strony, jednym z najbardziej charakterystycznych, choć nie tak częstych objawów zespołu Cushinga jest wapnica skóry. Nie istnieje w medycynie weterynaryjnej zbyt wiele zaburzeń prowadzących do takiego stanu skóry, stąd w większości przypadków dość mocno sugeruje ona nadmierne działanie steroidów w organizmie.
Czy zmiany skórne mogą być pierwszym lub dominującym objawem zespołu Cushinga i jakie zmiany skórne powinny skłonić lekarza do uwzględnienia zespołu Cushinga w diagnostyce różnicowej?
Zazwyczaj objawy skórne nie są pierwszym symptomem, które przejawia zwierzę. Potencjalnie mogłoby się tak wydawać, ponieważ są one dość często jako pierwsze zauważane przez opiekuna. Dzieje się tak ze względu na to, że inne, częste objawy zespołu Cushinga (przykładowo jak spadek aktywności, osłabienie mięśni, nadmierne picie wody czy popuszczanie moczu) mogą być przez właściciela zrzucane na karb starości czy temperatury otoczenia. Należy również pamiętać, że nie każde zwierzę będzie miało taki sam zestaw objawów. W przypadku zaburzeń dermatologicznych są to niezapalne wyłysienia symetryczne, ścieńczenie skóry (szczególnie dobrze widoczne w okolicy brzucha) czy zaskórniki. Może też dochodzić do hiperpigmentacji skóry i wtórnych zakażeń bakteryjnych. Jak wspomniałam wyżej, najbardziej charakterystycznym, choć nie tak często występującym objawem jest wapnica skóry, pojawiająca się najczęściej na grzbietowej części szyi, grzbiecie czy okolicy lędźwiowej zwierzęcia.
Które objawy zespołu Cushinga mają największy wpływ na jakość życia pacjenta i w jakim czasie można spodziewać się ich poprawy po wdrożeniu leczenia?
Moim zdaniem ogromny wpływ na jakość życia pacjenta mają polidypsja i poliuria. Można to dość obiektywnie sobie (i opiekunowi) uświadomić, przeliczając ilość wypijanej wody przez psa na masę ciała człowieka. Przykładowo, ostatnio przyjęty przeze mnie pacjent, 22-kilogramowy buldog angielski, według wyliczeń opiekunów, wypijał między 3 a 4 litry wody dziennie. To daje, w przeliczeniu na człowieka o masie ciała 70 kg, między 9,5 a prawie 13 litrów na dobę (!). Jest to niewyobrażalne pragnienie, które zwierzę odczuwa przez cały czas. Na szczęście, jest to też objaw, który po wdrożeniu leczenia, przemija niesamowicie szybko. Najczęściej już przy pierwszej kontroli, którą zaleca się ok. 7-14 dni po włączeniu terapii, opiekunowie zgłaszają, że zwierzę pije znacznie mniej. W przytoczonym przypadku ilość ta zmniejszyła się do 1,5-2 litrów wody na dobę, co zgłoszono nawet wcześniej, bo już po pierwszych trzech dniach od rozpoczęcia leczenia trilostanem. Po modyfikacji dawki ilość wypijanej wody u pacjenta wróciła do normy – do około 1 litra wody dziennie. W praktyce klinicznej bardzo często zalecam właścicielom prosty sposób pomiaru wody, sprawdzający się przy jednym zwierzęciu w gospodarstwie domowym. Rano, opiekun napełnia duże naczynie wodą i je waży, a następnie ponawia pomiar po 24 godzinach. Z racji, że 1 litr wody w przybliżeniu to 1 kilogram, opiekun od razu wie, ile wypija zwierzę.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała: Michalina Skwara
POSTĘPOWANIA
w weterynarii


